W polskiej polityce i gospodarce mniej więcej wiadomo who is who. Na scenie politycznej od czterech lat dominują PO i PiS. Reszta partii albo została zmarginalizowana zupełnie i znikła z Sejmu (LPR, Samoobrona, PD), albo stanowi jedynie dopełnienie sceny parlamentarnej (SLD, PSL).
Partie Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego skupiły się w swoich atakach na sobie. Reszta się praktycznie nie liczy. Wydaje się, że system partyjny nieco się skonsolidował. Na razie wszystko wskazuje na to, że to dłuższy stan - w Polsce niespotykany po 1989 roku.
Afery były, są i będą. Każda ekipa rządząca ma jeszcze, niestety, jakieś tajemne powiązania osobowe , biznesowe, towarzyskie z przedsiębiorcami, nie zawsze i nie do końca uczciwymi. Taki stan rzeczy bierze się z tego, że u nas władza nie oznacza służby publicznej, lecz korzyści, chęć ich osiągnięcia dzięki sprawowaniu władzy.
Ochrona danych osobowych nie zawsze pozwala publikować imiona i nazwiska albo nazwy firm tajemniczych właścicieli. Jednak dziennikarze codziennie przebywające w Sejmie znakomicie orientują się, o kogo chodzi. Czasem dane osobowe wypływają całkiem przypadkowo - za sprawą podsłuchów służb specjalnych, które w naszym kraju są plagą i niemiłą spuścizną po PRL-u.